Myślenicki Ośrodek Kultury i Sportu

mayday 20 lat na scenie

SERDECZNIE ZAPRASZAMY 19.11.2016R. GODZ.18.00 CENA 75zł
DO MOKIS MYŚLENICE NA SPEKTAKL KOMEDIOWY WSZECH CZASÓW!!!

"MAYDAY" TEATRU BAGATELA!

SPRZEDAŻ BILETÓW KASA MOKIS TEL.12/ 272 15 11 WEW.29
ORAZ TEL. 608 587 192.

"MAYDAY"

100 procent frekwencji!
Niemal czterysta tysięcy widzów!
Tysiące godzin czystego, wyzwalającego śmiechu!
Takie jubileusze w polskim teatrze się nie zdarzają!

Fajerwerki humoru, a zarazem pean na cześć męskiej zaradności, pomysłowości i intelektu. Niejaki John Smith, taksówkarz, usiłuje wybrnąć z pomocą przyjaciela z tarapatów i nieoczekiwanych zbiegów okoliczności, demaskujących jego podwójne życie: w dwóch oddzielnych domach, z dwiema różnymi, równie mocno kochającymi go małżonkami. Smith stacza śmiertelny pojedynek z obiema kobietami, jednym homoseksualistą i komplikującymi jeszcze bardziej sytuację gapowatymi inspektorami policji.
Historia wpadki bigamisty wydawałaby się dobrym tematem na tragedię, Cooney udowodnił, że to najśmieszniejszy temat na świecie. „Sztuka Cooneya to mistrzostwo gatunku” - pisał Paweł Głowacki po premierze – „wehikuł śmiechu tkany misternie i bez wytchnienia na kanwie kompletnej bzdury. Oto przed nami historia demaskowania się londyńskiego taksówkarza-bigamisty. Cóż to kogo obchodzi? Co to obchodzi Polaka zwłaszcza? Kompletnie nic. Ale też nie o to chodzi, by obchodziło, ale o to, aby śmieszyło. i rzeczywiście się śmiejemy (jeśli ryk można nazwać śmiechem) przez bite dwie godziny. Śmiejemy się z niczego, śmiejemy się, gdyż wobec takiej galopady słowno-sytuacyjnych gagów nie sposób pozostać frasobliwym.”
Nie ma żadnej różnicy pomiędzy mężczyzną odkrywającym swą żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w farsie, a mężczyzną znajdującym swą żonę w łóżku z jego najlepszym przyjacielem w tragedii. Reakcja męża w każdej ze sztuk powinna być taka sama. Różnica polega na reakcji publiczności, a nie męża. Tak twierdzi Ray Cooney, autor najbardziej kasowych i z pewnością najśmieszniejszych fars, jakie powstały na Wyspach Brytyjskich w ciągu ostatnich lat i szturmem zdobyły teatry Europy Zachodniej i Broadwayu.

„Mayday” jest jego siedemnastym z kolei utworem, podobno jak dotąd najlepszym... Po raz pierwszy w Polsce wystawiono go w warszawskim Teatrze Kwadrat z Wojciechem Pokorą jako Johnem Smithem. Aktor tak polubił rolę i sztukę, że sam podjął się jej reżyserii we Wrocławiu i Katowicach. Tam właśnie zobaczyła to przedstawienie (i brawurową reakcję publiczności) ówczesna dyrektor Bagateli Nina Repetowska i zaprosiła Pokorę do pracy w Krakowie.
Od premiery w 1994 zdążyły zużyć się dekoracje i kostiumy zmarłego w 2000 Józefa Napiórkowskiego. Nową scenografię zaprojektowała Joanna Schoen, która ubrała też ponownie bohaterów.
Ray Cooney, urodzony jako Raymond George Alfred Cooney w 1932 londyńczyk, spod którego pióra wyszła farsa nad farsami – „Mayday” („Run For Your Wife”), zanim stał się najchętniej granym na świecie autorem sztuk komediowych, był aktorem teatralnym. Aż do emerytury nie zerwał z zawodem wyuczonym, a między 1948 a 2000 zagrał także 13 ról filmowych i telewizyjnych.
Wojciech Pokora- reżyser "MAYDAYa" jeden z najpopularniejszych a zarazem najlepszych aktorów komediowych powojennej Polski, urodził się w 1934 w Warszawie. Skończywszy wrocławskie Technikum Budowy Silników Lotniczych (obecnie Lotnicze Zakłady Naukowe), pracował w FSO na Żeraniu. Po dyplomie w warszawskiej PWST – której po latach miał zostać pedagogiem – (William w „Jak wam się podoba”, 1957), debiutował w 1958 rolą dziennikarza w „Wizycie starszej pani” w warszawskim Teatrze Dramatycznym, którego został etatowym aktorem na ponad ćwierć wieku. Grał następnie w Nowym (1984-90), Kwadracie (1990-2001, 2008) i Komedii (2001-3).
Wojciech Pokora kiedyś powiedział, że:
„Mayday” zapewnia publiczności dwie godziny absolutnego relaksu i oderwanie się od smutnej, dręczącej niepewności. „Mayday” pozwala na oderwanie się od wszystkiego tego, co go dotknie za chwilę po wyjściu z teatru.
Popularność i opinię wybitnego aktora komediowego Pokora zyskał dzięki występom w kabaretach „Owca” i „Dudek” oraz telewizyjnym „Kabarecie Olgi Lipińskiej”, a przede wszystkim dzięki rolom w filmach, serialach i Teatrze TV. Na dużym ekranie debiutował w „Zezowatym szczęściu” Andrzeja Munka (1960) drobną rolą podchorążego w obozie; jego nazwisko nie pojawia się w czołówce, podobnie jak w kilku następnych filmach. W 1972 zagrał u Stanisława Barei w „Poszukiwanym, poszukiwanej” słynną służącą Marysię, za którą przebiera się młody historyk sztuki w sytuacji kryzysowej. Inne jego darzone przez widzów swoistym kultem role, głównie serialowe, to: inżynier Gajny w „Czterdziestolatku” (1974-5, 1976, 1977) i „Czterdziestolatku 20 lat później” (1993) J. Gruzy, hrabia Żorż Ponimirski w „Karierze Nikodema Dyzmy” J. Rybkowskiego i M. Nowickiego (1980), docent Furman w „Alternatywy 4” S. Barei (1983), prezes KS Ogniwo w „Zmiennikach” S. Barei (1984) oraz Ernst von Nogay w „C.K. Dezerterach” (1985) i „Złocie dezerterów” (1998) J. Majewskiego. W latach 1958-2000 zagrał w 60 spektaklach Teatru TV, występował także w wielu programach muzycznych i rozrywkowych.

Agnieszka Fryz-Więcek „Śmiej się, kto może”, „Gazeta Krakowska”, 12 maja 1994:
„Teatr "Bagatela" z powodzeniem sięgnął po sztukę Raya Conneya, jednego z najpopularniejszych autorów fars na Wyspach Brytyjskich. Sukces spektaklu "Mayday" jest w dużej mierze zasługą reżysera wyspecjalizowanego w komediowym gatunku, czyli Wojciecha Pokory!
Opowiadanie komicznych perypetii głównego bohatera sztuki, bigamisty Johna Smitha, mija się z celem. Jak każda farsa, także i "Mayday" opiera się na ciągu nieprawdopodobnych wydarzeń i zbiegów okoliczności, które usprawiedliwić może jedynie fakt, że rozbawiają widzów do rozpuku. Autor, będący jednocześnie aktorem, wykazał się wspaniałym wyczuciem sceny ofiarowując swym kolegom po fachu kilka wspaniałych ról.
Tytuł, pod którym sztuka pojawia się na polskich scenach, pochodzi od tłumaczki, Elżbiety Woźniak. Oznacza hasło, jakim statki informują, że znalazły się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Oryginalna wersja okazała się bowiem trudna do przetłumaczenia. Oznacza mniej więcej: "Leć do swojej żony", co w języku angielskim kojarzy się z powiedzeniem "Ratuj się, kto może". Na szczęście językowe problemy ograniczyły się do tytułu, sama farsa zaś musi śmieszyć pod każdą szerokością geograficzną.

Ta strona używa plików Cookies. Dowiedz się więcej o celu ich używania i możliwości zmiany ustawień Cookies w przeglądarce. Czytaj więcej...